XII I II III IV V VI VII VIII IX X XI

Pracownia Renowacji Zegarów Antycznych

Moje zegary
mają duszę

Tradycja zegarmistrzowska od czasów okupacji.
Naprawiamy zegary i zegarki wszystkich typów.
Warszawa

Przewiń

Historia zapisana
w mechanizmach

Historia zakładu sięga czasów okupacji. Wtedy to Zbigniew Wierzbicki zainteresował się zegarmistrzostwem, zaczął chodzić do bardzo znanego wówczas mistrza zegarmistrzostwa, pana Edmunda Litwina. To pan Litwin namówił go do zegarmistrzostwa i był też jego pierwszym profesorem. Ponieważ nie było wówczas fachowych poradników, cała wiedza opierała się praktycznie na intuicji i samodzielnym opracowywaniu sposobów naprawy.

Po Powstaniu Warszawskim pierwszy zakład otworzył w Skierniewicach, następnie w Łodzi, a na początku lat pięćdziesiątych w Warszawie.

W latach 1972-1974 brał udział w budowie zegara na wieży Zamku Królewskiego w Warszawie. W marcu 1972 roku został powołany Zespół Budowy Zegara przy Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników miasta stołecznego Warszawy. Uroczyste uruchomienie zegara miało miejsce 19 lipca 1974 roku o godzinie 11.15

Zbigniew Wierzbicki swoją wiedzę i zamiłowanie do antycznych zegarów przekazał córce Katarzynie. Najpierw ukończyła szkołę jubilerską, a następnie uczyła się zegarmistrzostwa u ojca w pracowni i u jego kolegów – mistrzów z Cechu. Sama przyznaje, że szkoła jubilerska bardzo pomogła jej w doskonaleniu umiejętności obróbki metalu i obycia się z narzędziami. Po zdaniu egzaminu mistrzowskiego rozszerzyła naprawy zegarów o prace konserwatorskie. Renowacja starych zegarów to dla niej, podobnie jak dla jej ojca, przede wszystkim ogromna pasja. Współpracuje z wieloma muzeami, a od kilku lat jest opiekunką kolekcji zegarów Zamku Królewskiego w Warszawie.

1945

Co naprawiamy

Zegary i zegarki

Naprawiamy zegary i zegarki wszystkich typów. Od małych, naręcznych po duże, podłogowe. Naręczne kwarcowe i mechaniczne, kieszonkowe, kominkowe, karetowe i ścienne.

Renowacja tarcz

Odnawiamy i naprawiamy tarcze zegarowe – metalowe, emaliowane, a także malowane na szkle.

Renowacja obudów

Współpracujemy z zespołem doświadczonych konserwatorów mebli – przeprowadzamy renowacje i naprawy obudów zegarowych wszelkich typów.

Zaufali nam

Muzeum Historyczne Miasta Gdańska pragnie wyrazić serdeczne podziękowanie za życzliwą pomoc i bezinteresowne zaangażowanie w uruchomienie wielu mechanizmów zegarów eksponowanych w Domu Uphagena na wystawie czasowej „Zegary gdańskie". Z podziwem obserwowaliśmy w ciągu kilku dni poprzedzających otwarcie ekspozycji Pani pracę, z wielkim znawstwem i dużą cierpliwością poświęcała Pani wiele godzin na uruchomienie zegarów, dzięki temu wiele z nich nie tylko można podziwiać, ale także usłyszeć, nadaje to wystawie dodatkowy walor a Domowi Uphagena użycza czar minionych wieków.
Muzeum Historyczne Miasta Gdańska
Muzeum Narodowe w Warszawie współpracuje z Panią Katarzyną Wierzbicką od 2002 r. Powierzyło Jej do konserwacji mechanizmy zegarów zabytkowych, m.in. precyzyjny regulator francuski z pocz. XIX w., kwadransowe zegary szafowo-podłogowe z 3 ćw. XVIII w., wczesny angielski zegar szafowo-podłogowy oraz zegar ścienny. Z przyjemnością stwierdzamy, że wszystkie prace powierzone Pani Katarzynie Wierzbickiej zostały wykonane z wielką rzetelnością, na wysokim poziomie sztuki konserwacji, sumiennie i terminowo.
Muzeum Narodowe w Warszawie
1991

Dyplom Mistrzowski wydany przez Izbę Rzemieślniczą Miasta Stołecznego Warszawa

1998

Powołanie na Członka Komisji Egzaminacyjnej czeladniczo-mistrzowskiej dla rzemiosła zegarmistrzostwo przez Mazowiecką Izbę Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Warszawie

„Naprawiam wszystko, co się da
i większość rzeczy, których się nie da..."
Katarzyna Wierzbicka

Historia Katarzyny

Czasem żartuje, że była skazana na ten zawód, bo ma go w genach. Ale przecież nie każda córka zegarmistrza idzie w ślady ojca. Katarzyna Wierzbicka naprawia zegary i naprawdę kocha swoją pracę. Jej ojciec marzył o tym, by mieć syna. Los jednak zesłał mu córkę, ale za to obdarował ją prawdziwie męskim apetytem na życie.

– Zamiast bawić się lalkami, ganiałam po lasach, wspinałam się po drzewach i psociłam na potęgę – Katarzyna Wierzbicka z Warszawy ciepło uśmiecha się do swoich wspomnień. – Krótko mówiąc, zachowywałam się jak prawdziwy łobuziak. Mijały lata, a ja się nie zmieniałam. Moje koleżanki uczyły się gotowania i robienia na drutach, a ja razem z tatą grzebałam w silnikach motocykli. Przesiadywałam też w jego pracowni zegarmistrzowskiej. Obserwowałam, jak pochylony, z lupką przy oku, naprawia zegarki. Już wtedy mnie to fascynowało – uwielbiałam oglądać te wszystkie trybiki, blaszki, dźwigienki i śrubki.

Baba zegarmistrzem?

Po skończeniu podstawówki Kasia zdecydowała się na naukę w szkole, w której była jedną z niewielu dziewcząt.

– Uczyłam się zawodu złotnika jubilera – opowiada. – To piękny fach, ale po latach, gdy już przygotowywałam się do matury, zdałam sobie sprawę, że nie mam do niego serca. I właśnie wtedy, jak dawniej, zaczęłam odwiedzać tatę w jego zakładzie. Tata powierzał mi jakieś proste zadania – przykręcałam śrubki, umocowywałam sprężyny i nawet nie zauważyłam, kiedy wróciła fascynacja z dzieciństwa.

Widząc zapał córki, ojciec pani Kasi bez wahania przyjął ją do siebie na praktykę. – Do dziś jest moim niedoścignionym mistrzem – przyznaje pani Katarzyna. – Szybko okazało się, że w renowacji miniaturowych mechanizmów nigdy nie będę tak dobra jak on. Zajęłam się więc dużymi zegarami i z naprawiania ich utrzymuję się już wiele lat. Jestem jedną z nielicznych kobiet, które to robią. Nie wiadomo nawet, jak mnie nazywać. Zegarmistrzynią? Nie wiem, czy istnieje takie słowo. Powiedzmy więc, że jestem po prostu kobietą zegarmistrzem.

Pani Kasia śmieje się, gdy przypomina sobie zdziwione miny klientów, którzy wchodzą do zakładu i proszą ją, by przyprowadziła zegarmistrza, bo chcą z nim porozmawiać. Gdy mówi, że to ona naprawia zegary, nie wierzą.

– Baba zegarmistrz? Ludziom to się nie mieści w głowach – śmieje się pani Katarzyna. – Ale gdy oddaję naprawiony zegar, w którym wszystko działa jak w… zegarku, przestają wątpić w moje umiejętności.

Chyba nie potrafiłabym już bez nich żyć

O zegarach może opowiadać bez końca: bardzo starych i nieco młodszych, ale zawsze zachwycających. Wierzy, że wszystkie mają duszę. – Już wiele razy przynoszono do mnie zegary, które stawały i psuły się dokładnie w chwili, gdy umierał ktoś, kto się nimi „opiekował" – mówi pani Kasia. – Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale na pewno to nie był zwykły przypadek. Kto wie, może są takie zegary, które odmierzają tylko nasz czas?

Jak kiedyś ojciec ją, tak kilka lat temu ona zaraziła zegarmistrzowską pasją swojego męża. Długo pracowali razem, uczyli się nowych tajemnic zegarów i przywracali im świetność. – Niestety, na zegarmistrzostwie nie zbija się majątku, więc mąż niedawno rzucił ten zawód i zajął się biznesem – wzdycha z żalem pani Kasia. – Ale ja nie potrafiłabym już żyć bez moich zegarów. Moje życie naprawdę toczy się w rytmie zegarowego tykania.

Krzysztof Rajczyk, Pani Domu, 7 kwietnia 1999 r.

Porozmawiajmy
o Twoim zegarze

Skontaktuj się z Panią Katarzyną

Telefon +48 605 440 959
Lokalizacja Warszawa